środa, 27 sierpnia 2014

09.''Czy stosowne było też obściskiwanie się na oczach Tris'a i Connor'a?''

(James)
Kiedy dotarliśmy do siłowni spotkaliśmy moich kolegów. Przedstawiłem im Eveline i poszedłem ''budować swoje ciało''. Dziewczyna zatem zagadała się z jednym z moich kolegów. Po godzinie pożegnała się ze mną i wyszła. Powiedziała, że idzie gdzieś z Harrym.
Nie znałem Harrego osobiście. Jest przecież członkiem zespołu One Direction pewnie nie miałby czasu zapoznawać się zemną. Dziwne było, że utrzymywał jeszcze kontakty z Eveline, bo poznali się cztery lata temu, a to kawałek czasu. Chyba jemu zależało na niej, jej przyjaźni. Mógłby mieć każdą dziewczynę jaką sobie zapragnie, ale wybrał akurat moją daleką siostrę, to wielkie wyróżnienie. Chyba. No cóż, dziewczyna zasługiwała na to. To co przeszła w swoim życiu..
(Eveline)
Zadzwoniłam do Harry'ego czy miałby czas pójść do tego wesołego miasteczka.
-Za około godzinę będę mógł po Ciebie pójść, może tak być?-powiedział chłopak.
-Tak, będę w domu-odpowiedziałam uśmiechnięta.
Byłam szczęśliwa. Dawno się nie widziałam z Harry'm, a lubiłam jego towarzystwo. 
Poszłam do mojego pokoju. Zapomniałam, że Connor i Tristan jeszcze u nas byli. W pokoju zastałam chłopaków rzucających się ubraniami Connora. Byłam zdziwiona, że James zostawił ich od tak w domu i nie zaproponował im pójścia z nim na siłownię. Spytałam Trisa i Cona o to, a oni odpowiedzieli, że woleli zostać w domu. Stało się cicho jak w kościele, więc chciałam w swej głowie znaleźć jakiś temat do rozmowy, lecz nie udawało mi się to.
-Jesteś na nas zła jeszcze?-spytał Tristan z lekkim uśmiechem.
-Nie, dlaczego miałabym?
-Skończcie temat. Co robiłaś u naszego Brad'a porywacza?-spytał Connor po czym roześmiał się w głos.
Podeszłam do Connora, usiadłam obok niego, a potem pchnęłam go łokciem.
-Co wy tu robicie, za przeproszeniem?-spytałam.
-Nie widać? Przeszkodziłaś nam, walczyliśmy kto idzie z tobą i Harrym do wesołego miasteczka!
-Żaden nie idzie, hahah. Harry MNIE zaprosił, wezmę was innym razem.
Po dwóch minutach żałowałam co powiedziałam. Nie ładnie było zostawić ich ZNOWU samych w domu. 
-Żart. Idziecie obaj zemną. Uszczęśliwieni?
-Dzięki, kiedy idziemy?-Spytał Tristan.
-Zaraz.
Poszłam do szafy i wyjęłam czarne, długie spodnie z dziurami na kolanach, bluzkę w białe i niebieskie paski oraz jasną, niebieską bluzę z ściągaczami jak białe sznurówki. Poszłam do łazienki gdzie się przebrałam po czym poszłam do chłopaków.
-A ty co tak się stroisz?-spytał Tristan-na randkę idziesz?
-Niee, co ty.
Wzięłam telefon ze stołu i go odblokowałam. Na tapecie zobaczyłam przerobione zdjęcie mnie i Harrego, całujących się. Chłopaki popatrzyli na mnie i się zaśmiali, a ja się skrzywiłam.
Byli dziecinni, ale też słodcy.
Zmieniłam tapetę na jakieś morze i napisałam do Harrego, że chłopaki idą zemną.
Harry na to odpisał:
Okay, ja już idę.
Powiedziałam chłopakom aby się szybko zbierali. Wzięłam portfel i telefon po czym włożyłam do kieszeni.
-Zabieram Cię na randkę, Connor, więc nie bierz pieniędzy-powiedział ''poważnym'' tonem Tristan.
-Hahahah okay, dziś będę twą księżniczką-odpowiedział mu Connor.
Zaczęłam się śmiać jak głupia. Usłyszałam pukanie do drzwi i kazałam chłopakom schodzić.
-Nie będziemy się witać w progu chodźmy-powiedziałam.
Wyszłam z domu i zamknęłam drzwi.
-Harry to Connor i Tristan, Connor i Tristan to Harry
-Miasteczko jest niedaleko, więc chyba dojdziemy-odrzekł Harry.
***
-Gdzie idziemy?-spytałam.
-KOLEJKA GÓRSKA!-powiedział Connor.
(Harry)
-Dobrze-powiedziałem i poparzyłem na Eveline z uśmiechem-Ja płacę!
-My płacimy za siebie, znaczy ja za siebie i Connora-powiedział niedawno mi poznany chłopak o imieniu Tristan.
Podszedłem do kasy i zapłaciłem za siebie i dziewczynę. Dziewczyna podziękowała i się uśmiechnęła. W jednym wagonie musiało siedzieć co najmniej trzy osoby gdyż był on na cztery osoby. Czekaliśmy w kolejce około 15 minut. Ja z Eveline usiedliśmy z przodu, a chłopaki z tyłu. Wjechaliśmy powoli pod stromą górkę, po czym prędko z niej zjechaliśmy. Chłopaki wraz z Eveline wrzeszczeli, ja chyba nie. Po pierwszym zjeździe Eveline przytuliła się do mnie i spytała czy może. Było to bardzo miłe, więc odpowiedziałem jej, że tak. Na kolejnych zjazdach już nie piszczała, ale Connor i Tristan bardzo. Przy ostatnim, najwyższym zjeździe dziewczyna mocno się we mnie wtuliła. Chciałem aby poczuła się bezpiecznie, więc też ją przytuliłem. Gdy wyszliśmy z wagonu Eveline puściła mnie i powiedziała, że dziękuje.
-Wy co tak przytulaliście się jak jakaś para. To była kolejka górska czyli frajda, a nie fundacja ''Znajdź sobie drugą połówkę''-powiedział Tristan.
-Oni tak zawsze?-spytałem Eveline.
-Zazwyczaj-odpowiedziała uśmiechnięta.
-My idziemy jeszcze raz, nie wiem jak wy-powiedział Connor.
-Chodźmy do tej pobliskiej restauracji, a chłopaki potem przyjdą, tak?-zapytałem.
-Dobrze!
Poszedłem z dziewczyną do restauracji, chciałem z nią pogadać. Sam na sam.
Była godzina 19.14. Usiadłem koło dziewczyny.
-Dawno się nie widzieliśmy!-powiedziała Eveline.
-Bardzo, nie było z kim nigdzie wyjść ani nic. Nareszcie jesteś! Tęsknie...tęsknił chyba za tobą James, co?
-Czy ja wiem?
Mało co się nie wkopałem. Lubiłem Eveline i nie chciałem tego zmieniać. Ciągle sobie to tłumaczyłem ale nie docierało. Nie chciałem burzyć naszej przyjaźni. Zresztą ona mnie tylko lubi, a ja mogę mieć jakąkolwiek pannę, na którą popatrzę. Jestem Harry Styles i nie będę doprowadzał siebie do tego stanu.
(Eveline)
Po mojej wypowiedzi przyszła kelnerka i krzyknęła:
-To Harry! Mogę twój autograf?
-Oczywiście!
Patrzył na nią jakby chciał ją zjeść. SERIO. Uśmiechną się do niej i mrugnął jednym okiem czyli puścił oczko. Nie byłam zazdrosna ani nie byłam też jakoś w nim zakochana ale na moje oko wyglądało to dziwnie.
W końcu przyszli do nas chłopaki. Rozmawialiśmy.  Connor, Tristan i Harry zapoznawali się. O 21.00 poszliśmy do domu, znaczy ja Tristan i Con.
***
(James) 
Byłem w domu już dawno. Chłopaki i Eveline przyszli uśmiechnięci od ucha do ucha. Poszedłem z Connorem i Tristanem do mojego pokoju zaś Eveline poszła do pokoju jej ciotki, na żądanie kobiety. 
Chłopaki opowiadali mi co się dzisiaj działo. Byłem lekko zaskoczony ale w końcu to nie mój problem. Bardziej mogło mi się zdawać, że Eveline i Brad to będzie... już nawet kończyć nie muszę, chyba się domyślacie. Eveline i Harry? Niee, to nie to. Zresztą Ev nigdy nie była osobą wielce towarzyską.
(Eveline)
Ciocia robiła mi kazanie, że nie można tak robić bez jej wiedzy i takie tam. Było to męczące. Chciałam z kimś innym o tym porozmawiać, a nie z ciocią. Mógłby być James, Brad, Connor, Tristan i wiele innych osób ale nie ciocia. Nie wie co czuję, a to było przykre.
***
Poszłam spać o 3, ponieważ chciałam wszystko przemyśleć, cały dzień. Czy to co zrobiłam na kolejce górskiej było stosowne czy nie? Czy ta kelnerka to dziewczyna Harrego czy nie? Czy stosowne było też obściskiwanie się na oczach Tris'a i Connor'a? Nie wiedziałam nic. 
Zbudziłam się o 12 i szybko w SMS'sie przeprosiłam Harrego za moje wczorajsze zachowanie. Nie odpisał. Denerwowałam się, ale to przez samą siebie.
Z innej beczki nie miałam planów na dziś. Znowu chciałam przesiedzieć cały dzień w domu.
-Brad dzisiaj przyjeżdża, nie wiem czemu. Chyba chce się z Con'em i Tris'em pożegnać przed ich wyjazdem-powiedział James przypominając mi, że chłopaki wyjeżdżają.
-A ten co za darmo jeździ haha
W tym samym czasie dostałam SMS od Karoline, czy mogłaby się ze mną spotkać w galerii. Zgodziłam się.

wtorek, 19 sierpnia 2014

08.''Popatrzyłam na Brad'a, a on skrzywił się do mnie''

(Eveline)
Pociągnęłam Brad'a za nadgarstek i przyprowadziłam do otwartej szafy z ubraniami chłopaka.
-Ubieraj się!-krzyknęłam.
-Nie wiem w co..
-Masz tyle ubrań i nie wiesz w co?! Z tobą jak z dzieckiem, ja ci wybiorę..
Sięgnęłam po czarny t-shirt i granatowe spodnie z podwiniętymi nogawkami. Rzuciłam mu to w ręce i poleciałam do mojej szafki. Wzięłam wszystkie ubrania i niechlujnie wrzuciłam do walizki. To samo zrobiłam z kosmetykami. Usiadłam na walizce i zaczęłam ją zasuwać, jednak zasuwała się z oporem. 
Zaspany Brad wyszedł z łazienki i z nieładem na głowie położył się na łóżku.
-Wstawaj!-ze śmiechem powiedziałam do chłopaka przy czym wzięłam swoją szczotkę do włosów.
Bradley nie wstał, więc postanowiłam sama go podnieść i zaciągnąć do najbliższego fotela. Jak pomyślałam tak zrobiłam.
-Masz tyle włosów na tej głowie, a nawet ich nie uczesałeś, więc ja to zrobię
-Rób co chcesz..
Wzięłam szczotkę i zaczęłam rozczesywać chłopaka włosy, w każdą stronę. Popatrzyłam na Brad'a, a on skrzywił się do mnie. W końcu uczesałam go tak jak on chce. 
***
James godzinę temu wyjechał, więc zostały tylko 2 h do jego przyjazdu po mnie. 
Widziałam, że Bradley ogląda telewizję. Ja tym razem nie przyłączyłam się do niego, a wyjęłam telefon z kieszeni. Na ekranie pojawiła się wiadomość od Harry'ego:
Harry: Jesteś w domu? Jestem teraz w okolicach Bournemouth, a rozstawili nowe wesołe miasteczko i mógłbym Cię zabrać:) Rozmyśl propozycję..:)
Uśmiechnęłam się i zaczęłam odpisywać:
Niestety, jestem w Bournemouth i wrócę za około sześciu godzin. Może jutro?
Po minucie dostałam nową wiadomość:
Harry: Jeśli jutro jeszcze będę to dobrze, ja muszę już kończyć. Cześć:)
(Brad)
Oglądałem telewizję. W przerwie reklamowej oderwałem się od telewizora i popatrzyłem na Eveline, która co raz uśmiechała się do swojego telefonu.
-Z kim tak namiętnie piszesz?-spytałem.
-Z Harry'm pisałam. Co oglądasz?
-Nie wiem. Jakiś film amerykańskiej produkcji. Dość ciekawy..
***
Przyjechał James. Wściekły popatrzył na mnie i Eveline. Dziewczyna pożegnała się z moją rodziną i ze mną. Przytuliła się do mnie i szepnęła mi w ucho:
-Było miło, dzięki. Jesteś kochany!
Pobiegła do samochodu, otworzyła bagażnik, schowała walizkę wskoczyła do samochodu. Gdy odjeżdżali pomachała nam.
(James)
Gdy wsiadała byłem już poddenerwowany, lecz nie chciałem tego ukazywać. Wsiadła jak gdyby nigdy nic i się zaczęła promiennie uśmiechać.
-Dlaczego to zrobiłaś?-spytałem.
-Ooo, a może dlaczego nie powiedziałeś mi o wszystkim przed NIMI? Dlaczego teraz zachowujesz się jakbym Ci zrobiła krzywdę?
-Miałem się w wasze sprawy nie mieszać, to chyba oczywiste.. i nie zachowuję się tak!
-To powiedz przynajmniej od kiedy o tym wiesz..
-Od kilku miesięcy, potem powiedziałem chłopakom, oprócz Bradleyowi
-..a to dlaczego jemu nie powiedziałeś?
-Może dlatego, że spędzał z tobą najwięcej czasu, a chłopaki zostali w domu. Nie drążmy już tematu, Ok?
-Sam zacząłeś, ale dobrze. W końcu to nie twoja wina
Widziałem, że już nie jest na mnie taka zła, co sama przyznała
Żeby nie było tak cicho, zacząłem jej mówić o NASZYCH planach, których jeszcze nie zna.
-Po powrocie idziesz ze mną na siłownię, ok?
(Eveline)
-Ale byłam umówiona z Harrym..-pomyślałam
''Powiedział po powrocie czyli od razu. Zazwyczaj jest tam 2h, więc z drugiej się zerwę i pójdę z Harrym. Tak, tak właśnie zrobię''. Przemyślałam wszystko i powiedziałam o tym James'owi. Zgodził się.
Tak właściwie nie chciałam wracać do domu, więc zamierzałam być z Harrym jak najdłużej. Czułam się dobrze w jego towarzystwie i chyba on w moim też. Skoro mnie zaprosił..? Lubiłam go bardzo.
***
Po powrocie zadzwoniłam do Brad'a i poinformowałam go, że już dotarliśmy. Pytał w SMS'sie kilka razy. Chyba się martwił. To było urocze, tak właściwie cały Brad, jego zachowanie i charakter był uroczy. Nie mówię, że Tristan, Connor i James nie, ale Bradley był uroczy na swój sposób. Nie pomyślcie sobie, że coś do niego czuję, niee. Swego czasu zauroczyłam się w Tristanie. Nie umiałam się do niego odezwać ani nic. W końcu mi to przeszło, ok. po 5 miesiącach. Teraz z nim się przyjaźnię, a on nic o moim zauroczeniu nie wiedział. Pamiętam też momenty, w których świetnie dogadywałam się z Connorem. Znaleźliśmy w sobie bratnią duszę. Mieliśmy te same upodobania. Nadal się z nim świetnie dogaduję, lecz rzadziej się spotykamy.
Przepraszam, że tak wspominam. Zaczęłam na Bradzie, skończyłam na Connorze.
***
Poszłam razem z Jamesem na obiecaną mu siłownię gdzie spotkałam kilku jego kolegów.
____________

Przepraszam za ten rozdział jak i poprzedni za to, że ciąąągle piszę o tym samym dniu. Postaram się to zmienić. Również chcę przeprosić za te rozmyślenia o chłopakach na końcu rozdziału i za te dialogi.

środa, 6 sierpnia 2014

07.''Co ty narobiłeś, jesteś niepoważny?!''

                                                  (Eveline)
Byłam już u Brad'a jeden dzień. Nikogo z mojej rodziny nie obchodziło 'co u mnie', 'jak spędzasz czas' itp. Było to normalne z ich strony, nigdy się nikt mną tak nie opiekował. Byłam samowystarczalna i to lubiłam.
Wcześniej mówiłam Bradleyowi gdzie jego sympatia jest, wiedziałam to iż przyjaciółka mi o tym mówiła. Tak, była w Birmingham. 
Wzięłam mój telefon do ręki i weszłam w kontakty, wybrałam numer Karoline przy czym szybko podałam chłopakowi komórkę. Brad lekko się uśmiechnął, wyprostował się i wypchnął pierś. Wyglądał śmiesznie, ale też poważnie. Z telefonu wydobył się delikatny głos Karoline, a Brad jeszcze bardziej się uśmiechnął.
-Słucham?
-Hej Karoline! Tutaj ja, Brad Simpson, kolega Eveline i jeden z przystojniejszych członków The Vamps!-popisowo odpowiedział chłopak.
-Oo.. no cześć, dawno Cię.. nie słyszałam! Co chcesz?-zaskoczona powiedziała.
-Wiem od Eveline, że jesteś w Birmingham, a ja tu mieszkam, więc mogłabyś.. no wiesz.. wyjść gdzieś zemną?
-To bardzo, ale to bardzo urocze, lecz niestety nie. Mam chłopaka. Przepraszam, Pa!
Widziałam już tą złość, a zarazem smutek na twarzy chłopaka.
-Dlaczego mi o tym nie powiedziałaś?-powiedział zawiedziony.
-Nie wiedziałam, tak mocno przepraszam. Mogę coś dla ciebie zrobić?
(Brad)
Byłem w niezręcznej sytuacji. Odrzuciła mnie dziewczyna, która miała być moja, która miała być tą jedyną, która miała być dla mnie oparciem w złych chwilach. Miała być wszystkim.
-Tak, chodź ze mną do jakiejś knajpki. Muszę odreagować, opić tą sprawę, sytuację.
Poszedłem z nią. Musiałem mieć kogoś dla towarzystwa. 
Wypiłem ok.dwóch drinków, jedno piwo i jakieś inne alkohole. Eveline za to wypiła 2 piwa. Czułem się źle, bardzo źle, ale coś we mnie dawało mi znak, że muszę to zrobić. Pocieszające słowa Eveline podniosły mnie na duchu. 
Po skończeniu drugiego piwa, poszedłem do sali, w której ludzie szaleli, tańczyli. Próbowałem wtopić się w tłum. Eveline była ''godnym obserwatorem'', więc tańczyłem sam. DJ puścił taneczną i szybką piosenkę, przy której wygłupiałem się. Jakaś dziewczyna do mnie podeszła i zaczęła tańczyć zemną. Upiłem się jak cholera, nie miałem świadomości co robię. Po tym kawałku dziewczyna kazała mi iść za nią, co zrobiłem. Zaciągnęła mnie w róg i wepchnęła na ścianę po czym przysunęła się do mnie. Powiedziała, że jest fanką i zawsze o tym marzyła. Po chwili zaczęła mnie namiętnie całować i przytulać się. Nie sprawiałem oporu, poddawałem się czynom kobiety, bo byłem pijany. Na chwile oderwała się ode mnie i spytała czy chcę iść do niej, na co ja odmachnąłem głową na tak. Dziewczyna wróciła do poprzedniej czynności. 
(Eveline)
Wypatrywałam Brad'a w tłumie. Nagle znalazłam go w kącie, całującego się z jakąś dziewczyną. Podeszłam do nich i pociągnęłam chłopaka za rękę prowadząc do drzwi.
-Ty też chcesz mnie?-spytał upity chłopak z zadziornym uśmieszkiem.
-Co ty narobiłeś, jesteś niepoważny?!
Była już godzina pierwsza, więc można było się spodziewać, że wszyscy śpią. Przynajmniej to było dobre. Tak naprawdę bałam się pokazać rodzicom Brad'a chłopaka w takim stanie. Zaciągnęłam Bradley'a do jego łóżka, co było dość trudne, gdyż stawiał opór.
***
[NASTĘPNY DZIEŃ]
(James)
Bałem się o siostrę. Nie było już jej drugi dzień. Zwykle u koleżanek ''tak długo'' nie zostawała. Wykręciłem numer do Eveline.
-Czego ode mnie chcesz?-zapytała zachrypniętym i złym głosem.
-Gdzie jesteś i czego masz taki głos?
-Lekki kac, nic takiego, a no i jestem u Brad'a..
-Słucham? Oszalałaś? Jeśli jesteś Birmingham to zbieraj się, już po ciebie jadę.
Zakończyłem rozmowę. Pierwsze co zrobiłem to powiedziałem cioci i wujkowi o tym. Byli zszokowani, ale zgodzili się abym po nią pojechał.
(Eveline)
Zbudziłam Brad'a i powiedziałam mu o planie James'a. Był nieprzytomny, lecz szybko wstał i pomógł mi się pakować.
_______________
Tak właściwie pisząc ten rozdział miałam pewne obawy jak to przyjmiecie. Jest on trochę pisany ''z dupy'', lecz wszystko w nim przemyślałam. Nie wiem co jeszcze dodać, więc pozdrawiam:)

sobota, 19 lipca 2014

06. ''Proszę zabierz mnie ze sobą!''

(Eveline)
Po wróceniu do domu poszłam do chłopaków zaś Brad zaczął się pakować. Podeszłam do Tristan'a, który jak zwykle leżał na łóżku i wgapiał się w biały sufit. Nie miał co ze sobą zrobić, tak przeczuwałam. James z Connor'em byli na dole w kuchni i coś jedli. Kiedy przeszłam obok nich tylko popatrzyli. Wracając do Tristan'a. Podeszłam do łóżka, na którym znajdował się chłopak i usiadłam koło niego.
-Co tak patrzysz?
-Aaa, nic rozmyślam o wszystkim i o niczym- odparł.
-Powiedz co Ci leży na sercu, może Ci pomogę?
-Oj nic, lepiej nie, dowiesz się w swoim czasie..
Czułam się dziwnie. Nie wiedziałam o co mu chodzi. 
Było dość niezręcznie, więc poszłam do Brad'a, który był w tej chwili w łazience i pakował jakieś psikadła.
-Wiesz o co chodzi Trisowi?
Chłopak znacząco kiwną głową na nie.Stanęłam obok chłopaka i pomagałam mu wkładać jego rzeczy.
-Nie musisz mi pomagać, poradzę sobie sam- uśmiechnął się.
Wyszłam z pokoju, umyłam się pooglądałam filmy i poszłam spać.
***
(Brad)
Było miło gdy mi pomagała, lecz wolałem sam się pakować. Miałem tu jeszcze przespać tylko jedną noc, więc musiałem kilka rzeczy zostawić na wierzchu. Po popakowaniu ubrań, zostawiłem tylko na jutro ciemno-zielony t-shirt, czarne jeansy, jasno-brązową kurtkę i mój ulubiony, brązowy kapelusz. Czułem się w tym komfortowo. Do spania przebrałem się w ciemne, krótkie spodnie. Było dość gorąco, więc nie ubierałem koszulki.
***
(Eveline)
Wstałam o dziesiątej, dosyć późno jak na mnie. Szybko rozczesałam włosy i związałam w kucyka. Podeszłam do brązowej szafy na ubrania. Otworzyłam ją, a z niej wypadła stara, jasno-różowa koszulka. Nie była ciasna, lecz wolałam luźne rzeczy. Tym razem okazyjnie ubrałam ją wraz ze jeansowymi, wytartymi, krótkimi spodniami. Poszłam do kuchni, w której czekała na mnie ciotka i jej partner, Dylan.
-Musimy Ci coś powiedzieć, nie denerwuj się- odparła ciocia.
-Emm dobrze.., ''my''?- spytałam zaniepokojona.
-No cóż.., twoim ojcem jest..
W tym momencie zapadła cisza. Ciotka nie umiała nic powiedzieć, a ja zdenerwowałam się:
-Kto?
-..Dylan, on był z twoją mamą. Gdy ona umarła Dylan wziął Ciebie i zamieszkaliśmy razem. Teraz naprawdę jesteś siostrą James'a, bo jego tata i Dylan są rodzonymi braćmi.
-Słucham? Już nawet nie wiem na kogo mam być zła, a ty mi o James'ie mówisz? O a może mam być zła na Ciebie, TATO!- wykrzyknęłam te słowa i szybko polecialam do pokoju gościnnego gdzie siedzieli chłopaki i oglądali mecz.
Weszłam im przed telewizor i spytałam:
-Wiedzieliście? Wiedzieliście o Dylanie, że jest moim ojcem?- krzyknęłam.
-Ja Con i James tak, Brad nie- odpowiedział Tristan.
Wzięłam Brad'a za nadgarstek i wyprowadziłam z pokoju po czym szeptem do niego powiedziałam:
-Proszę zabierz mnie ze sobą!
(Brad)
Byłem zaskoczony i nie wiedziałem co wogle mam powiedzieć. Wkońcu odpowiedziałem dziewczynie:
-Dobrze, ale po co?
-Aby uciec, przynajmniej na tydzień, by sobie wszystko przemyśleć. Mógłbyś?
-Jeśli chcesz, teraz idź się pakuj. Wyjeżdżamy o 19, więc.. powiedz IM, że idziesz do koleżanki, zrozumiano?
Dziewczyna pokiwała głową i pobiegła powiedzieć, że idzie do tej ''koleżanki''. Wróciłem do chłopaków oglądać z nimi mecz, bo już byłem przygotowany, czyli spakowany.
Cieszyłem się, że podczas jazdy ktoś będzie mi ciągle ''trajkotał'' i nie zasnę. 
W moim samochodzie było wszystko co potrzebne na wyjazd przygotowane.
***
Gdy jechaliśmy Eveline opowiadała wszystko co ją drażniło. Podobało mi się u niej to, ponieważ pokazywała co czuje i nie ukrywała tego. Przez 4 lata poznaliśmy się znakomicie i wiedzieliśmy o sobie prawie wszystko. Eveline nie poznałem przez James'a tylko wpadliśmy na siebie w Birmingham. Ona wybierała sukienkę na ślub jakiejś rodziny James'a i spytała mnie o opinię. Pamietam ten dzień doskonale, bo byłem wtedy z moją siostrą Nat. na wiosennych wyprzedażach, a ona koniecznie musiała coś kupić.
Kiedy dotarliśmy po trzech godzinach do domu moi rodzice i Nat. trochę zdziwili się, że przyjechałem z Eveline, ale nie mieli nic przeciwko aby dziewczyna u nas została. Miała pokój ze mną, ponieważ w moim pokoju były dwa łóżka. Po ''wycieczce'' poszliśmy do swoich łóżek, aby się przespać. Podróż nie była taka straszna, ale byliśmy już mocno zmęczeni.
_____________
Chciałam jakoś wam wynagrodzić te długie czekanie na 5 rozdział, więc dzisiaj u babci napisałam 6 rozdział i go właśnie wstawiam. Chciałabym wszystkim podziękować za miłe słowa, które bardzo doceniam. Jeśli macie jakieś zastrzeżenia piszcie na asku. Naprawdę chcę abyście wyrazili swoją opinię, bo nie wiem czy mam coś zmieniać bądź nie. 
Na wyjazd wezmę laptopa w 99,9% i coś zapewne napiszę.
Pozdrowienia misie, Patrycja :*

piątek, 18 lipca 2014

05. ''Cieszyłem się jak głupi!''

(James)
W pokoju była cisza, każdy coś robił. Tristan nadal grał, Connor pisał z kimś na telefonie, a ja siedziałem i patrzyłem w sufit. Nie wiedziałem o czym mam rozmawiać, a zresztą chłopaki byli zajęci. Po pewnym czasie Tristan odlożył pada i powiedział:
-Nie boisz się o NIĄ?
-O kogo?-spytałem
-Nie domyślasz się? Eveline!- wtrącił się Con.
Nie miałem pojęcia o co chodzi chłopakom, lecz oni chyba wiedzieli skoro odłożyli przedmioty którymi sie zajmowali i zaczeli rozmawiać.
-Przecież Brad to podrywacz!- zaśmiał się Tristan.
-Eveline jest pełnoletnia i dorosła (umysłowo), jeśli Brad COŚ zacznie, to sama zdoła zareagować w odpowiedni sposób. To jej życie i jej relacje z Bradem, nie nasze!
-Zapomniałeś chyba, że Brad też jest pełnoletni i umie sobie poradzić w każdej sytuacji, a zwłaszcza w takiej, w której może skorzystać.
-Skorzystać?-zdziwiony spytałem.
-Skorzystać, w sensie zdobyć ją, jej serce. Chyba rozumiesz?- odpowiedział Tris
-No chodzi o to, że niezbyt rozumiem. Czy ty coś sugerujesz?- popatrzyłem wnerwiony na Tristana- Już do niej dzwonię!
(Eveline)
W ciszy jadłam śniadanie. Nagle usłyszałam znaną mi piosenkę. Ten odgłos wydawał mój telefon. Podeszłam do blatu, na którym znajdował się telefon. Na ekranie telefonu pokazał się numer James'a. Przesunęłam palcem po ekranie i przyłożyłam telefon do ucha. Usłyszałam rozwczieczony głos James'a.
-Co robicie? Gdzie jesteście? Wszystko w porządku?-spytał chłopak.
Szybko pobiegłam po schodach i wparowałam do pokoju gościnnego, w którym siedział James z Connorem i Tristanem.
-Byłam jeszcze w kuchni i jadłam śniadanie, geniuszu!-uśmiechnęłam się do James'a.
Chłopak wyglądał na zdenerwowanego.
-Ja już idę!
-Tylko uważaj!-odpowiedział mi James.
Zeszłam po schodach do Brada.
-Pójdziesz ze mną do centrum rozrywki, opowiesz mi coś o NIEJ, potem gdzieś na zakupy ja płace, zmienisz mnie dla niej, a potem się zobaczy. Może być?
Pomachałam mu znacząco głową, czyli, że tak. Zdziwiłam się, że aż tak zależy mu na Karoline. Nigdy nie widziałam go takiego, a znam już go trochę.
(Brad)
Chciałem ją, chciałem Karoline za wszelką cenę. Była idealna, musiała być moja, tylko moja. Nie przyjmijcie sobie tego tak, że wykorzystuję Eveline, ale bardzo zależy mi na Karoline.
Gdy zawsze widziałem Karoline robiłem się czerwony jak burak, tak czułem, robiło mi się gorąco. Jej charakter tak bardzo mi się podobał, chciałem ją okropnie.
Krzyknąłem tylko chłopakom cześć, na co odpowiedzieli tym samym. Widziałem, że Eveline podbiegła do jakiś drzwi i krzyknęła ciotce, że idzie. Kobieta zgodziła się i wypowiedziała słowa w stylu ''jak jutro do domu nie wrócisz to mam się martwić?''.
Rozśmieszyło mnie to, chyba taki nie jestem. Jak wyszliśmy z jej domu spytałem:
-Jedziemy czy idziemy?
-Możemy się przejść, tak zdrowiej.
Jak szliśmy ''trochę'' rozmawialiśmy o NIEJ. Sporo się dowiedziałem typu ''masz szczęście, bo Karoline lubi brunetów'' i takie tam inne. Wkońcu powiedziała coś ona od siebie, co mnie lekko zdziwiło:
-Nie zmieniaj się tylko po to, by ktoś Cię polubił. Bądź sobą, a znajdziesz odpowiednich ludzi, którzy pokochają prawdziwego Ciebie.
***
Po centrum rozrywki poszliśmy na zakupy (tak wiem, że to dziwnie brzmi) i potem poszliśmy na gofry. Tak chciałem podziękować Eveline, za to codla mnie zrobiła. Widziałem, że się w to angażowała. Była kochana. Pod koniec godziny 18 poszliśmy do domu. Zacząłem się pakować, ponieważ wyjeżdżałem trochę wcześniej od Connora i Tristana. Wyjeżdżałem jutro, swoim samochodem. Miałem trochę do przejechania, to ok.3 godziny. Moja ''mała wycieczka'' trochę trwała, lecz wiedziałem, że teraz Karoline była w Birmingham, tam mogłem zaprosić ją gdzieś. Cieszyłem się jak głupi!
________________
Chciałabym baaardzo przeprosić za ''małe'' opóźnienie, lecz nie miałam zbytnio czasu. W tym miesiącu miałam pogrzeb dziadka, przyjazd taty z Niemiec i za 3 dni jadę na mazury. Wezmę laptopa i spróbuję tam coś napisać, więc chyba tym razem opóźnienia nie będzie :)

piątek, 27 czerwca 2014

04.''Chciałbym coś się o niej dowiedzieć''

(Brad)
-Otóż tak jak mówiłem na zakupy. Znaczy nie wiem co to tak właściwie będzie, lecz wiem gdzie chcę Ciebie zabrać- odpowiedziałem dziewczynie z uśmiechem na twarzy.
-To ja szybko lecę na górę się przebrać, zaraz wracam i zjem śniadanie. Mam nadzieję, że starczy Ci tyle czasu ile mi, bo chcę się najwięcej o ''tym'' dowiedzieć!- pośpiesznie odpowiedziała dziewczyna.
Dom James'a, a raczej jego i Eveline był wielki. Mieli chyba 4 łazienki. Pierwsza należąca do pokoju gościnnego (moja, Trisa i Connora), druga Ev i James'a (nie dzielili pokoju razem, lecz mieli wspólną łazienkę), trzecia ciotki Eveline i jej partnera, a czwarta była rodziców James'a. Poszedłem do pokoju gościnnego i spytałem Trisa czy łazienka jest wolna. Niestety Connor się załatwiał. Musiałem poczekać, lecz gdy chłopak zwolnił łazienkę, wszedłem do niej. Umyłem zęby, twarz, ''ułożyłem'' włosy i z niej wyszedłem. Szybko się przebrałem w pokoju, w którym Tristan grał w gierki na padzie a Con rozmawiał o czymś zacięcie z James'em. 
-Tylko nie podrywaj!- wyrzekł żartobliwie James.
Poszedłem na dół i czekałem na dziewczynę.
-Halo! Eveline, śpisz?
-Nie, szykuję się, za chwilę będę!- odpowiedziała.
Zajrzałem w głąb mikrofalówki. Stało tam wystygnięte mleko. Mogłem zgadywać, że miała zamiar zjeść płatki. Odszedłem od mikrofalówki i usiadłem przy stole. Podparłem głowę ręką i czekałem na Eveline. Ze schodów zeszła Eveline, która wyglądała... no właśnie. Rozpuściła włosy i no raczej chyba tyle, ale i tak wyglądała świetnie. NIGDY jej takiej nie widziałem. Ubrała jeszcze różową pastelową bluzkę, białą, koronkową spódnicę do kolan i białe sandały, były to chyba rzymki.
-Ty już?-zapytała zdziwiona- daj mi zjeść śniadanie, a ty nic nie jesz?-spytała Ev
-Ja nic nie jem, idziemy?
-Czekaj, a tak właściwie gdzie idziemy?
-Chciałbym Ci coś powiedzieć, ale to będzie tylko NASZA tajemnica! Mogę Ci zaufać?
-Jasne, powiedz!
-Poprosiłem Cię o wyjście gdzieś, bo.. chciałbym coś się dowiedzieć o Karoline, a ona jest twoją przyjaciółką?
(Eveline)
-Yyyy, no tak.
-Podoba mi się, a chciałbym coś się o niej dowiedzieć- powiedział zestresowany Brad.
Zabrało mi mowę. Karoline PODOBA SIĘ jemu. Tak, Karoline jest moją przyjaciółką. Może ją opiszę abyście mogli sobie ją wyobrazić. Karoline jest jasną blondynką. Ma wadę wzroku, więc nosi okulary chyba proste i logiczne. Jest niższa ode mnie, ponieważ jest o rok ode mnie młodsza. Jest anorektyczką, lecz nie taką bardzo chudą jak na anorektyczki. Ma bardzo ciekawy charakter, więc nie powinnam się dziwić, że podoba się chłopakowi. Rzeczywiście gdy spotykałam się z chłopakami i przechodziła obok nas Karoline gdy byliśmy na mieście, Brad zawsze pożerał ją wzrokiem.
-A co ja mam w tym wspólnego?
________________________________________
Jak obiecywałam, będę dodawać znacznie częściej kolejne rozdziały, które mam nadzieję, że się spodziewają. Proszę abyście skomentowali, nie stawiam warunków typu ''jak będzie x komentarzy to będzie kolejny rozdział'', ale jeśli moglibyście to bardzo dziękuję :)

czwartek, 26 czerwca 2014

03.''Nie manipuluj mną''

(Eveline)
Popatrzyłam zła oraz zdziwiona na chłopaka. Nie wiedziałam po co mu to było. Ogólnie nie wiedziałam dlaczego. Byłam bardzo zdenerwowana. Gdybym coś do któregoś z nich czuła (więcej niż tylko przyjaźń) to bym no moooże to zrobiła, ale z jakiej racji mam ich czy tam któregoś z nich całować jeśli.. no właśnie, jeśli!
Z tego całego zdenerwowania chciałam jak większość dzieci lub nastolatek(?) wyjść naburmuszona z podniesioną głową z owego pokoju, w którym na chwilę obecną byłam i pójść do mojego pokoju, lecz o jednym zapomniałam. Znajdowałam się w swoim pokoju. Jednak mój plan jeszcze nie był na nic. Podeszłam zła jak pisałam z uniesioną głową, lecz do mojego jednoosobowego, niezaścielonego łóżka, które stało obok okna. Weszłam na łóżko oraz zaczęłam z niego patrzeć na okno. Było z niego widać tylko drzewa i ciemność. Na łóżku leżał kot James'a, Mickey. Popatrzyłam na niego i zaczęłam go głaskać. Zaraz podszedł do mnie Tris:
-Tak bardzo mnie nie lubisz, że się nie odzywasz do nas?-przytulił mnie.
-Nie, to wszystko zależy od mojego wyboru. Jak wybiorę któregoś to inni pomyślą, że nie lubię ich, jak wcale nie wybiorę i zaprzeczę to wy się obrazicie, a jak jeszcze co innego to i tak będzie żle, więc wolałam odejść od tego idiotyzmu-odrzekłam.
Nie wiedziałam co z sobą zrobić, więc podeszłam do chłopaków, usiadłam w kółku. Zgodziłam się i znowu wstąpiłam do gry, lecz tym razem wybierałam tylko prawdę. Nie chciałam powtórki z rozrywki. To co wcześniej było, wydawało się dość niezręczne.
Przyszedł czas na Brad'a.
-Eveline! Prawda czy wyzwanie.. a tak właściwie, po co pytam. Odpowiem za ciebie-zmienił szybko głos-Prawda!
-Nie nabijaj się ze mnie, lecz też nie manipuluj mną. Co niby chcesz tym osiągnąć?!
(Bradley)
Chciało mi się śmiać gdy widziałem ją w stanie ''rozhisteryzowanej nastolatki''. Wyglądała bezbronnie. 
-No wybierz wyzwanie! To nie będzie coś trudnego-powiedziałem do dziewczyny z bezczelnym uśmiechem.
-Jak Ci tak zależy.. wyzwanie!- odpowiedziała mi z niechęcią
Tak naprawdę nie wiedziałem co mam jej zadać. Chciałem aby wybrała wyzwanie, ale tylko dla własnej satysfakcji. 
-Idziesz jutro ze mną na zakupy!
-Jakie zakupy haha? Takie łatwe? Po co?- ciekawsko zapytała
-Może źle się wyraziłem. Pójdziesz ze mną gdzieś, gdzie ja sobie wymyślę. Po prostu będziesz moja przez jeden dzień. Pasuje księżniczce?
-Może być, lecz nie jest to czego się obawiałam oraz nie jest to najlepsze.
-Uuu, Brad ty podrywaczu. Nie spodziewałem się po tobie, że lecisz na Ev!- wybuchł z śmiechu Con
Wziąłem pierwszą, lepszą poduszkę i rzuciłem nią w niego.
***
Wstałem dość wcześnie jak na mnie czyli o 6. O dziwo dziewczyna już nie spała, lecz czekała przy mikrofalówce.
-Gotowa już? Dasz mi pięć minut?
-Śnisz?! Jeszcze muszę się najeść i ubrać. Chyba nie myślisz, że wyjdę gdzieś w piżamie!-odszczeknęła Ev- Gdzie idziemy?

________________________________________
Jeśli macie jakieś pytania to zapraszam na mojego aska. Chciałabym też oznajmić, że postaram się częściej dodawać rozdziały.
Jak chcecie możecie podawać mi swoje ff i opowiadania to przeczytam :)