sobota, 19 lipca 2014

06. ''Proszę zabierz mnie ze sobą!''

(Eveline)
Po wróceniu do domu poszłam do chłopaków zaś Brad zaczął się pakować. Podeszłam do Tristan'a, który jak zwykle leżał na łóżku i wgapiał się w biały sufit. Nie miał co ze sobą zrobić, tak przeczuwałam. James z Connor'em byli na dole w kuchni i coś jedli. Kiedy przeszłam obok nich tylko popatrzyli. Wracając do Tristan'a. Podeszłam do łóżka, na którym znajdował się chłopak i usiadłam koło niego.
-Co tak patrzysz?
-Aaa, nic rozmyślam o wszystkim i o niczym- odparł.
-Powiedz co Ci leży na sercu, może Ci pomogę?
-Oj nic, lepiej nie, dowiesz się w swoim czasie..
Czułam się dziwnie. Nie wiedziałam o co mu chodzi. 
Było dość niezręcznie, więc poszłam do Brad'a, który był w tej chwili w łazience i pakował jakieś psikadła.
-Wiesz o co chodzi Trisowi?
Chłopak znacząco kiwną głową na nie.Stanęłam obok chłopaka i pomagałam mu wkładać jego rzeczy.
-Nie musisz mi pomagać, poradzę sobie sam- uśmiechnął się.
Wyszłam z pokoju, umyłam się pooglądałam filmy i poszłam spać.
***
(Brad)
Było miło gdy mi pomagała, lecz wolałem sam się pakować. Miałem tu jeszcze przespać tylko jedną noc, więc musiałem kilka rzeczy zostawić na wierzchu. Po popakowaniu ubrań, zostawiłem tylko na jutro ciemno-zielony t-shirt, czarne jeansy, jasno-brązową kurtkę i mój ulubiony, brązowy kapelusz. Czułem się w tym komfortowo. Do spania przebrałem się w ciemne, krótkie spodnie. Było dość gorąco, więc nie ubierałem koszulki.
***
(Eveline)
Wstałam o dziesiątej, dosyć późno jak na mnie. Szybko rozczesałam włosy i związałam w kucyka. Podeszłam do brązowej szafy na ubrania. Otworzyłam ją, a z niej wypadła stara, jasno-różowa koszulka. Nie była ciasna, lecz wolałam luźne rzeczy. Tym razem okazyjnie ubrałam ją wraz ze jeansowymi, wytartymi, krótkimi spodniami. Poszłam do kuchni, w której czekała na mnie ciotka i jej partner, Dylan.
-Musimy Ci coś powiedzieć, nie denerwuj się- odparła ciocia.
-Emm dobrze.., ''my''?- spytałam zaniepokojona.
-No cóż.., twoim ojcem jest..
W tym momencie zapadła cisza. Ciotka nie umiała nic powiedzieć, a ja zdenerwowałam się:
-Kto?
-..Dylan, on był z twoją mamą. Gdy ona umarła Dylan wziął Ciebie i zamieszkaliśmy razem. Teraz naprawdę jesteś siostrą James'a, bo jego tata i Dylan są rodzonymi braćmi.
-Słucham? Już nawet nie wiem na kogo mam być zła, a ty mi o James'ie mówisz? O a może mam być zła na Ciebie, TATO!- wykrzyknęłam te słowa i szybko polecialam do pokoju gościnnego gdzie siedzieli chłopaki i oglądali mecz.
Weszłam im przed telewizor i spytałam:
-Wiedzieliście? Wiedzieliście o Dylanie, że jest moim ojcem?- krzyknęłam.
-Ja Con i James tak, Brad nie- odpowiedział Tristan.
Wzięłam Brad'a za nadgarstek i wyprowadziłam z pokoju po czym szeptem do niego powiedziałam:
-Proszę zabierz mnie ze sobą!
(Brad)
Byłem zaskoczony i nie wiedziałem co wogle mam powiedzieć. Wkońcu odpowiedziałem dziewczynie:
-Dobrze, ale po co?
-Aby uciec, przynajmniej na tydzień, by sobie wszystko przemyśleć. Mógłbyś?
-Jeśli chcesz, teraz idź się pakuj. Wyjeżdżamy o 19, więc.. powiedz IM, że idziesz do koleżanki, zrozumiano?
Dziewczyna pokiwała głową i pobiegła powiedzieć, że idzie do tej ''koleżanki''. Wróciłem do chłopaków oglądać z nimi mecz, bo już byłem przygotowany, czyli spakowany.
Cieszyłem się, że podczas jazdy ktoś będzie mi ciągle ''trajkotał'' i nie zasnę. 
W moim samochodzie było wszystko co potrzebne na wyjazd przygotowane.
***
Gdy jechaliśmy Eveline opowiadała wszystko co ją drażniło. Podobało mi się u niej to, ponieważ pokazywała co czuje i nie ukrywała tego. Przez 4 lata poznaliśmy się znakomicie i wiedzieliśmy o sobie prawie wszystko. Eveline nie poznałem przez James'a tylko wpadliśmy na siebie w Birmingham. Ona wybierała sukienkę na ślub jakiejś rodziny James'a i spytała mnie o opinię. Pamietam ten dzień doskonale, bo byłem wtedy z moją siostrą Nat. na wiosennych wyprzedażach, a ona koniecznie musiała coś kupić.
Kiedy dotarliśmy po trzech godzinach do domu moi rodzice i Nat. trochę zdziwili się, że przyjechałem z Eveline, ale nie mieli nic przeciwko aby dziewczyna u nas została. Miała pokój ze mną, ponieważ w moim pokoju były dwa łóżka. Po ''wycieczce'' poszliśmy do swoich łóżek, aby się przespać. Podróż nie była taka straszna, ale byliśmy już mocno zmęczeni.
_____________
Chciałam jakoś wam wynagrodzić te długie czekanie na 5 rozdział, więc dzisiaj u babci napisałam 6 rozdział i go właśnie wstawiam. Chciałabym wszystkim podziękować za miłe słowa, które bardzo doceniam. Jeśli macie jakieś zastrzeżenia piszcie na asku. Naprawdę chcę abyście wyrazili swoją opinię, bo nie wiem czy mam coś zmieniać bądź nie. 
Na wyjazd wezmę laptopa w 99,9% i coś zapewne napiszę.
Pozdrowienia misie, Patrycja :*

piątek, 18 lipca 2014

05. ''Cieszyłem się jak głupi!''

(James)
W pokoju była cisza, każdy coś robił. Tristan nadal grał, Connor pisał z kimś na telefonie, a ja siedziałem i patrzyłem w sufit. Nie wiedziałem o czym mam rozmawiać, a zresztą chłopaki byli zajęci. Po pewnym czasie Tristan odlożył pada i powiedział:
-Nie boisz się o NIĄ?
-O kogo?-spytałem
-Nie domyślasz się? Eveline!- wtrącił się Con.
Nie miałem pojęcia o co chodzi chłopakom, lecz oni chyba wiedzieli skoro odłożyli przedmioty którymi sie zajmowali i zaczeli rozmawiać.
-Przecież Brad to podrywacz!- zaśmiał się Tristan.
-Eveline jest pełnoletnia i dorosła (umysłowo), jeśli Brad COŚ zacznie, to sama zdoła zareagować w odpowiedni sposób. To jej życie i jej relacje z Bradem, nie nasze!
-Zapomniałeś chyba, że Brad też jest pełnoletni i umie sobie poradzić w każdej sytuacji, a zwłaszcza w takiej, w której może skorzystać.
-Skorzystać?-zdziwiony spytałem.
-Skorzystać, w sensie zdobyć ją, jej serce. Chyba rozumiesz?- odpowiedział Tris
-No chodzi o to, że niezbyt rozumiem. Czy ty coś sugerujesz?- popatrzyłem wnerwiony na Tristana- Już do niej dzwonię!
(Eveline)
W ciszy jadłam śniadanie. Nagle usłyszałam znaną mi piosenkę. Ten odgłos wydawał mój telefon. Podeszłam do blatu, na którym znajdował się telefon. Na ekranie telefonu pokazał się numer James'a. Przesunęłam palcem po ekranie i przyłożyłam telefon do ucha. Usłyszałam rozwczieczony głos James'a.
-Co robicie? Gdzie jesteście? Wszystko w porządku?-spytał chłopak.
Szybko pobiegłam po schodach i wparowałam do pokoju gościnnego, w którym siedział James z Connorem i Tristanem.
-Byłam jeszcze w kuchni i jadłam śniadanie, geniuszu!-uśmiechnęłam się do James'a.
Chłopak wyglądał na zdenerwowanego.
-Ja już idę!
-Tylko uważaj!-odpowiedział mi James.
Zeszłam po schodach do Brada.
-Pójdziesz ze mną do centrum rozrywki, opowiesz mi coś o NIEJ, potem gdzieś na zakupy ja płace, zmienisz mnie dla niej, a potem się zobaczy. Może być?
Pomachałam mu znacząco głową, czyli, że tak. Zdziwiłam się, że aż tak zależy mu na Karoline. Nigdy nie widziałam go takiego, a znam już go trochę.
(Brad)
Chciałem ją, chciałem Karoline za wszelką cenę. Była idealna, musiała być moja, tylko moja. Nie przyjmijcie sobie tego tak, że wykorzystuję Eveline, ale bardzo zależy mi na Karoline.
Gdy zawsze widziałem Karoline robiłem się czerwony jak burak, tak czułem, robiło mi się gorąco. Jej charakter tak bardzo mi się podobał, chciałem ją okropnie.
Krzyknąłem tylko chłopakom cześć, na co odpowiedzieli tym samym. Widziałem, że Eveline podbiegła do jakiś drzwi i krzyknęła ciotce, że idzie. Kobieta zgodziła się i wypowiedziała słowa w stylu ''jak jutro do domu nie wrócisz to mam się martwić?''.
Rozśmieszyło mnie to, chyba taki nie jestem. Jak wyszliśmy z jej domu spytałem:
-Jedziemy czy idziemy?
-Możemy się przejść, tak zdrowiej.
Jak szliśmy ''trochę'' rozmawialiśmy o NIEJ. Sporo się dowiedziałem typu ''masz szczęście, bo Karoline lubi brunetów'' i takie tam inne. Wkońcu powiedziała coś ona od siebie, co mnie lekko zdziwiło:
-Nie zmieniaj się tylko po to, by ktoś Cię polubił. Bądź sobą, a znajdziesz odpowiednich ludzi, którzy pokochają prawdziwego Ciebie.
***
Po centrum rozrywki poszliśmy na zakupy (tak wiem, że to dziwnie brzmi) i potem poszliśmy na gofry. Tak chciałem podziękować Eveline, za to codla mnie zrobiła. Widziałem, że się w to angażowała. Była kochana. Pod koniec godziny 18 poszliśmy do domu. Zacząłem się pakować, ponieważ wyjeżdżałem trochę wcześniej od Connora i Tristana. Wyjeżdżałem jutro, swoim samochodem. Miałem trochę do przejechania, to ok.3 godziny. Moja ''mała wycieczka'' trochę trwała, lecz wiedziałem, że teraz Karoline była w Birmingham, tam mogłem zaprosić ją gdzieś. Cieszyłem się jak głupi!
________________
Chciałabym baaardzo przeprosić za ''małe'' opóźnienie, lecz nie miałam zbytnio czasu. W tym miesiącu miałam pogrzeb dziadka, przyjazd taty z Niemiec i za 3 dni jadę na mazury. Wezmę laptopa i spróbuję tam coś napisać, więc chyba tym razem opóźnienia nie będzie :)