piątek, 27 czerwca 2014

04.''Chciałbym coś się o niej dowiedzieć''

(Brad)
-Otóż tak jak mówiłem na zakupy. Znaczy nie wiem co to tak właściwie będzie, lecz wiem gdzie chcę Ciebie zabrać- odpowiedziałem dziewczynie z uśmiechem na twarzy.
-To ja szybko lecę na górę się przebrać, zaraz wracam i zjem śniadanie. Mam nadzieję, że starczy Ci tyle czasu ile mi, bo chcę się najwięcej o ''tym'' dowiedzieć!- pośpiesznie odpowiedziała dziewczyna.
Dom James'a, a raczej jego i Eveline był wielki. Mieli chyba 4 łazienki. Pierwsza należąca do pokoju gościnnego (moja, Trisa i Connora), druga Ev i James'a (nie dzielili pokoju razem, lecz mieli wspólną łazienkę), trzecia ciotki Eveline i jej partnera, a czwarta była rodziców James'a. Poszedłem do pokoju gościnnego i spytałem Trisa czy łazienka jest wolna. Niestety Connor się załatwiał. Musiałem poczekać, lecz gdy chłopak zwolnił łazienkę, wszedłem do niej. Umyłem zęby, twarz, ''ułożyłem'' włosy i z niej wyszedłem. Szybko się przebrałem w pokoju, w którym Tristan grał w gierki na padzie a Con rozmawiał o czymś zacięcie z James'em. 
-Tylko nie podrywaj!- wyrzekł żartobliwie James.
Poszedłem na dół i czekałem na dziewczynę.
-Halo! Eveline, śpisz?
-Nie, szykuję się, za chwilę będę!- odpowiedziała.
Zajrzałem w głąb mikrofalówki. Stało tam wystygnięte mleko. Mogłem zgadywać, że miała zamiar zjeść płatki. Odszedłem od mikrofalówki i usiadłem przy stole. Podparłem głowę ręką i czekałem na Eveline. Ze schodów zeszła Eveline, która wyglądała... no właśnie. Rozpuściła włosy i no raczej chyba tyle, ale i tak wyglądała świetnie. NIGDY jej takiej nie widziałem. Ubrała jeszcze różową pastelową bluzkę, białą, koronkową spódnicę do kolan i białe sandały, były to chyba rzymki.
-Ty już?-zapytała zdziwiona- daj mi zjeść śniadanie, a ty nic nie jesz?-spytała Ev
-Ja nic nie jem, idziemy?
-Czekaj, a tak właściwie gdzie idziemy?
-Chciałbym Ci coś powiedzieć, ale to będzie tylko NASZA tajemnica! Mogę Ci zaufać?
-Jasne, powiedz!
-Poprosiłem Cię o wyjście gdzieś, bo.. chciałbym coś się dowiedzieć o Karoline, a ona jest twoją przyjaciółką?
(Eveline)
-Yyyy, no tak.
-Podoba mi się, a chciałbym coś się o niej dowiedzieć- powiedział zestresowany Brad.
Zabrało mi mowę. Karoline PODOBA SIĘ jemu. Tak, Karoline jest moją przyjaciółką. Może ją opiszę abyście mogli sobie ją wyobrazić. Karoline jest jasną blondynką. Ma wadę wzroku, więc nosi okulary chyba proste i logiczne. Jest niższa ode mnie, ponieważ jest o rok ode mnie młodsza. Jest anorektyczką, lecz nie taką bardzo chudą jak na anorektyczki. Ma bardzo ciekawy charakter, więc nie powinnam się dziwić, że podoba się chłopakowi. Rzeczywiście gdy spotykałam się z chłopakami i przechodziła obok nas Karoline gdy byliśmy na mieście, Brad zawsze pożerał ją wzrokiem.
-A co ja mam w tym wspólnego?
________________________________________
Jak obiecywałam, będę dodawać znacznie częściej kolejne rozdziały, które mam nadzieję, że się spodziewają. Proszę abyście skomentowali, nie stawiam warunków typu ''jak będzie x komentarzy to będzie kolejny rozdział'', ale jeśli moglibyście to bardzo dziękuję :)

czwartek, 26 czerwca 2014

03.''Nie manipuluj mną''

(Eveline)
Popatrzyłam zła oraz zdziwiona na chłopaka. Nie wiedziałam po co mu to było. Ogólnie nie wiedziałam dlaczego. Byłam bardzo zdenerwowana. Gdybym coś do któregoś z nich czuła (więcej niż tylko przyjaźń) to bym no moooże to zrobiła, ale z jakiej racji mam ich czy tam któregoś z nich całować jeśli.. no właśnie, jeśli!
Z tego całego zdenerwowania chciałam jak większość dzieci lub nastolatek(?) wyjść naburmuszona z podniesioną głową z owego pokoju, w którym na chwilę obecną byłam i pójść do mojego pokoju, lecz o jednym zapomniałam. Znajdowałam się w swoim pokoju. Jednak mój plan jeszcze nie był na nic. Podeszłam zła jak pisałam z uniesioną głową, lecz do mojego jednoosobowego, niezaścielonego łóżka, które stało obok okna. Weszłam na łóżko oraz zaczęłam z niego patrzeć na okno. Było z niego widać tylko drzewa i ciemność. Na łóżku leżał kot James'a, Mickey. Popatrzyłam na niego i zaczęłam go głaskać. Zaraz podszedł do mnie Tris:
-Tak bardzo mnie nie lubisz, że się nie odzywasz do nas?-przytulił mnie.
-Nie, to wszystko zależy od mojego wyboru. Jak wybiorę któregoś to inni pomyślą, że nie lubię ich, jak wcale nie wybiorę i zaprzeczę to wy się obrazicie, a jak jeszcze co innego to i tak będzie żle, więc wolałam odejść od tego idiotyzmu-odrzekłam.
Nie wiedziałam co z sobą zrobić, więc podeszłam do chłopaków, usiadłam w kółku. Zgodziłam się i znowu wstąpiłam do gry, lecz tym razem wybierałam tylko prawdę. Nie chciałam powtórki z rozrywki. To co wcześniej było, wydawało się dość niezręczne.
Przyszedł czas na Brad'a.
-Eveline! Prawda czy wyzwanie.. a tak właściwie, po co pytam. Odpowiem za ciebie-zmienił szybko głos-Prawda!
-Nie nabijaj się ze mnie, lecz też nie manipuluj mną. Co niby chcesz tym osiągnąć?!
(Bradley)
Chciało mi się śmiać gdy widziałem ją w stanie ''rozhisteryzowanej nastolatki''. Wyglądała bezbronnie. 
-No wybierz wyzwanie! To nie będzie coś trudnego-powiedziałem do dziewczyny z bezczelnym uśmiechem.
-Jak Ci tak zależy.. wyzwanie!- odpowiedziała mi z niechęcią
Tak naprawdę nie wiedziałem co mam jej zadać. Chciałem aby wybrała wyzwanie, ale tylko dla własnej satysfakcji. 
-Idziesz jutro ze mną na zakupy!
-Jakie zakupy haha? Takie łatwe? Po co?- ciekawsko zapytała
-Może źle się wyraziłem. Pójdziesz ze mną gdzieś, gdzie ja sobie wymyślę. Po prostu będziesz moja przez jeden dzień. Pasuje księżniczce?
-Może być, lecz nie jest to czego się obawiałam oraz nie jest to najlepsze.
-Uuu, Brad ty podrywaczu. Nie spodziewałem się po tobie, że lecisz na Ev!- wybuchł z śmiechu Con
Wziąłem pierwszą, lepszą poduszkę i rzuciłem nią w niego.
***
Wstałem dość wcześnie jak na mnie czyli o 6. O dziwo dziewczyna już nie spała, lecz czekała przy mikrofalówce.
-Gotowa już? Dasz mi pięć minut?
-Śnisz?! Jeszcze muszę się najeść i ubrać. Chyba nie myślisz, że wyjdę gdzieś w piżamie!-odszczeknęła Ev- Gdzie idziemy?

________________________________________
Jeśli macie jakieś pytania to zapraszam na mojego aska. Chciałabym też oznajmić, że postaram się częściej dodawać rozdziały.
Jak chcecie możecie podawać mi swoje ff i opowiadania to przeczytam :)

piątek, 20 czerwca 2014

02.''Podrywaj w mniej bolesny sposób''

(Eveline)
Po ''wypowiedzeniu'' James'a podeszłam do pokoju gościnnego. Drzwi były jasne, a za drzwiami znajdywał się no pokój. W pokoju były cztery jednoosobowe łóżka. Naprzeciwko drzwi było duże okno. ''Od okna'' spał Con, a naprzeciwko niego Brad. Obok Brad'a było łóżko Tristana, a naprzeciwko Tris'a było łóżko wolne. Znaczy tam spał James, aby dotrzymać towarzystwa chłopakom. Weszłam po cichu do pokoju i podeszłam do okna. Zza okna było widać nasz piękny ogród z basenem. Podeszłam do Con'a, który głowę miał emm.. no jakby to powiedzieć..? O, już mam! Od mojej strony. Schyliłam się i popatrzyłam z uśmiechem na śpiącego chłopaka. Bardzo ''słodko'' wyglądał z potarganymi na wszystkie strony włosami. Nagle Connor zrobił śmieszną minę i głupawym głosem powiedział:
-Aż tak brzydko wyglądam?
Szybko odskoczyłam w tył, ze strachu i przez przpadek wskoczyłam na łóżko Bradley'a. Wskoczyłam dość niefortunnie, ponieważ zrobiłam to niecelowo i od tyłu. Gdy wskoczyłam na to łóżko Brad'a, na którym on spał, przez przypadek ''wycelowałam'' w niego. Chłopak szybko, rostargniony ''drgną'' oraz krzyknął:
- O mój Boże, Eveline, ty chyba chcesz mojego zawału
- No, ale to Con- próbowałam się tłumaczyć- to przez niego niechcący wskoczyłam na Ciebie !
- Taaa, jasne- odrzekł z śmiechem Brad
Po chwili popatrzył na mnie i na Brada śmiejących się jak ''dzikie małpy'' i powiedział:
-..a co ja takiego zrobiłem?!
-No nie wiem, może zaskoczyłeś mnie gdy ja na Ciebie patrzyłam?- powiedziałam z pretensją do chłopaka
- No to przepraszam księżniczkę bardzo, ale było się spodziewać, że z rana nie wyglądam najlepiej- uśmiechnął się do mnie Connor i dodał-...a może to pretekst, aby wskoczyć na Bradley'a?
- No, pewnie
-Gdybym mógł się wtrącić; mi to Ev. nie przeszkadza, że Ci się podobam i wgl., ale może podrywaj w mniej bolesny sposób- zaśmiał się Brad
-Ja tutaj z wami konwersacji prowadzić nie będę, bo o dziwo Tristan z naszych krzyków jeszcze się nie zbudził, śpi jak zabity- odparłam
Podeszłam do łóżka ''animala'' i szybko ściągnęłam z niego kołdrę. Brad i Con patrzyli się na mnie jak na wariatkę. Tristana to nie zbudziło, więc postanowiłam wejść na jego łóżko i poskakać. Tristan się zbudził i powiedział:
-Kto tu do cholery jasnej mnie budzi, Eveline złaź stąd!
Brad i Con popatrzyli się na siebie, zaśmieli się i powiedzieli mi, że do Tristana trzeba podchodzić inaczej. Wstali ze swoich łóżek, podeszli do zaspanego chłopaka i wrzasneli mu w ucho, aby wstawał bo robię striptiz. Chłopak od razu się zerwał.
***
W dzień ogólnie wszyscy oglądaliśmy telewizję, tak do 19.00. Po zjedzeniu kolacji poszliśmy do mojego pokoju.
-Zagrajmy w coś- odrzekł James
-Prawda czy Wyzwanie!- odpowiedział mu Tristan- Niech Eveline zaczyna!
-Okay. Wyzwanie!
-Wybierz któregoś z nas i pocałuj go... w usta!- zaśmiał się Tris
________________________________________
Okej, liczę, że pozostawisz po sobie komentarz :)
Jak coś się nie podoba to śmiało piszcie, wszystkie błędy poprawię :)

czwartek, 12 czerwca 2014

01.''Nie troszcz się o mnie''

Opis Eveline:
Była ciemną blondynką, miała 163cm wzrostu oraz 55kg. Nie była gruba, lecz też nie wyglądała jak wieszak. Miała dużo znajomych i kolegów, lecz tylko mogła zaufać CHŁOPAKOM. Ubierała się zwyczajnie, nigdy się nie stroiła w sukienki, spódnice czy coś. Umie grać na pianinie. Nie ma chłopaka. 
The Vamps są w opowiadaniu SŁAWNYM JUŻ ZESPOŁEM tak samo jak HARRY STYLES. Akcja dzieje się w Anglii.
_______________________________
(Eveline)
Była sobota, wstałam o 8.00 po czym szybko się ubrałam. Zza okna wychodziło trochę słońce więc postanowiłam ubrać krótkie spodenki jeansowe i luźną bluzkę z krótkim rękawem. Były wakacje, znaczy dla mnie. Dzisiaj był 1 czerwca, więc byłam już po egzaminie maturalnym zwanym AS-level. Wyniki będą pod koniec czerwca, lecz uważam, że dobrze mi poszło. Zakuwałam jak głupia, James troszkę mi pomagał, gdy miał czas. Wracając do wcześniejszego tematu;w moje wakacje ogólnie bardzo się nudziłam. Brad, Tristan oraz Connor przyjechali do Bournemouth i zamieszkali U NAS, czyli u mnie i James'a. Mieszkaliśmy w jednym domu wraz z jego rodzicami i moją ciocią i jego partnerem. Nasz dom bł bardzo duży, więc znaleźliśmy pokój gościnny dla chłopaków. Przyjechali od tak, a raczej nie. Robili teledysk do Somebody to you. Teledysk wyszedł całkiem fajnie, lecz mnie tam nie było. Nie chciałam, byłam zajęta.  Wyszłam do kina z Harrym,a potem poszliśmy do kawiarni. Zaprosił mnie też do jego domu, odmówiłam mu. Nie chciałam się naprzykrzać. No dobra to on zaprosił mnie, ale nie chciałam mu zajmować jego czasu, więc poszłam do domu. Tam oglądałam przez 4 godziny telewizję. Chłopcy przyszli do domu późno, bo byli jeszcze gdzieś. Nie powiedzieli gdzie, ale mówili, że było FAJNIE. 
James następnego dnia wstał z chrypką i wyglądał okropnie. Był bardzo zmęczony, tak myślałam. Po tym jak się ogarnął powiedział:
-A ty co tak patrzysz?
-Co taki zły jesteś? Gdzie chłopaki? -spytałam
-Oj bo czuję sie strasznie, chyba jestem chory, a ty mnie tak śledzisz wzrokiem jakby pierwszy raz w życiu byś mnie zobaczyła. Jak coś przepraszam za tą moją 'złość'- odrzekł- Chłopaki śpią wczoraj bardzo się zmęczyliśmy, a ty jak?
-Dobrze. Czego ty nie śpisz, jest 7.30?
-Nie troszcz się o mnie tak. Ja wstałem bo byłem głodny.
Chłopak się do mnie uśmiechnął i pocałował w policzek po czym powiedział:
-Idę do sklepu po jedzenie, a ty ich pobudź jeśli możesz haha- żartobliwie odparł- okej ja idę, jeśli możesz to to zrób tylko ich nie podrywaj haahah
-No ok, a co do podrywania to bez komentarza
______________________________
Wiem krótkie przepraszam, lecz nie mam za bardzo czasu. Postaram się kolejną notkę napisać szybko. Proszę o komentarz :)