piątek, 18 lipca 2014

05. ''Cieszyłem się jak głupi!''

(James)
W pokoju była cisza, każdy coś robił. Tristan nadal grał, Connor pisał z kimś na telefonie, a ja siedziałem i patrzyłem w sufit. Nie wiedziałem o czym mam rozmawiać, a zresztą chłopaki byli zajęci. Po pewnym czasie Tristan odlożył pada i powiedział:
-Nie boisz się o NIĄ?
-O kogo?-spytałem
-Nie domyślasz się? Eveline!- wtrącił się Con.
Nie miałem pojęcia o co chodzi chłopakom, lecz oni chyba wiedzieli skoro odłożyli przedmioty którymi sie zajmowali i zaczeli rozmawiać.
-Przecież Brad to podrywacz!- zaśmiał się Tristan.
-Eveline jest pełnoletnia i dorosła (umysłowo), jeśli Brad COŚ zacznie, to sama zdoła zareagować w odpowiedni sposób. To jej życie i jej relacje z Bradem, nie nasze!
-Zapomniałeś chyba, że Brad też jest pełnoletni i umie sobie poradzić w każdej sytuacji, a zwłaszcza w takiej, w której może skorzystać.
-Skorzystać?-zdziwiony spytałem.
-Skorzystać, w sensie zdobyć ją, jej serce. Chyba rozumiesz?- odpowiedział Tris
-No chodzi o to, że niezbyt rozumiem. Czy ty coś sugerujesz?- popatrzyłem wnerwiony na Tristana- Już do niej dzwonię!
(Eveline)
W ciszy jadłam śniadanie. Nagle usłyszałam znaną mi piosenkę. Ten odgłos wydawał mój telefon. Podeszłam do blatu, na którym znajdował się telefon. Na ekranie telefonu pokazał się numer James'a. Przesunęłam palcem po ekranie i przyłożyłam telefon do ucha. Usłyszałam rozwczieczony głos James'a.
-Co robicie? Gdzie jesteście? Wszystko w porządku?-spytał chłopak.
Szybko pobiegłam po schodach i wparowałam do pokoju gościnnego, w którym siedział James z Connorem i Tristanem.
-Byłam jeszcze w kuchni i jadłam śniadanie, geniuszu!-uśmiechnęłam się do James'a.
Chłopak wyglądał na zdenerwowanego.
-Ja już idę!
-Tylko uważaj!-odpowiedział mi James.
Zeszłam po schodach do Brada.
-Pójdziesz ze mną do centrum rozrywki, opowiesz mi coś o NIEJ, potem gdzieś na zakupy ja płace, zmienisz mnie dla niej, a potem się zobaczy. Może być?
Pomachałam mu znacząco głową, czyli, że tak. Zdziwiłam się, że aż tak zależy mu na Karoline. Nigdy nie widziałam go takiego, a znam już go trochę.
(Brad)
Chciałem ją, chciałem Karoline za wszelką cenę. Była idealna, musiała być moja, tylko moja. Nie przyjmijcie sobie tego tak, że wykorzystuję Eveline, ale bardzo zależy mi na Karoline.
Gdy zawsze widziałem Karoline robiłem się czerwony jak burak, tak czułem, robiło mi się gorąco. Jej charakter tak bardzo mi się podobał, chciałem ją okropnie.
Krzyknąłem tylko chłopakom cześć, na co odpowiedzieli tym samym. Widziałem, że Eveline podbiegła do jakiś drzwi i krzyknęła ciotce, że idzie. Kobieta zgodziła się i wypowiedziała słowa w stylu ''jak jutro do domu nie wrócisz to mam się martwić?''.
Rozśmieszyło mnie to, chyba taki nie jestem. Jak wyszliśmy z jej domu spytałem:
-Jedziemy czy idziemy?
-Możemy się przejść, tak zdrowiej.
Jak szliśmy ''trochę'' rozmawialiśmy o NIEJ. Sporo się dowiedziałem typu ''masz szczęście, bo Karoline lubi brunetów'' i takie tam inne. Wkońcu powiedziała coś ona od siebie, co mnie lekko zdziwiło:
-Nie zmieniaj się tylko po to, by ktoś Cię polubił. Bądź sobą, a znajdziesz odpowiednich ludzi, którzy pokochają prawdziwego Ciebie.
***
Po centrum rozrywki poszliśmy na zakupy (tak wiem, że to dziwnie brzmi) i potem poszliśmy na gofry. Tak chciałem podziękować Eveline, za to codla mnie zrobiła. Widziałem, że się w to angażowała. Była kochana. Pod koniec godziny 18 poszliśmy do domu. Zacząłem się pakować, ponieważ wyjeżdżałem trochę wcześniej od Connora i Tristana. Wyjeżdżałem jutro, swoim samochodem. Miałem trochę do przejechania, to ok.3 godziny. Moja ''mała wycieczka'' trochę trwała, lecz wiedziałem, że teraz Karoline była w Birmingham, tam mogłem zaprosić ją gdzieś. Cieszyłem się jak głupi!
________________
Chciałabym baaardzo przeprosić za ''małe'' opóźnienie, lecz nie miałam zbytnio czasu. W tym miesiącu miałam pogrzeb dziadka, przyjazd taty z Niemiec i za 3 dni jadę na mazury. Wezmę laptopa i spróbuję tam coś napisać, więc chyba tym razem opóźnienia nie będzie :)

1 komentarz:

  1. nareście, nie mogłam się doczekać... Bardzo współczuję dziadka i życzę miłego wyjazdu.. :* Co do rozdziału to jak zwykle świetny.. :)

    OdpowiedzUsuń